600 lat później...
Szedłem korytarzem pogrążony w w lekturze. Mój spokój zakłócił Felix.
-Demetri!!!
-Felix, jestem zajęty...
-Zajęty, zajęty to ty zawsze jesteś, Aro dał nam 2 tygodnie wolnego!!! Już wiem co będziemy robić!
-BĘDZIEMY???!!!!
-Tak, ty i ja, i nie ma wymówek, nie będziesz całe 2 tygodnie przynudzał czytając książki-fakt...ostatno dość często czytałem-a dziś pójdzie z nami Alec.
-Dobra...A, gdzie idziemy.
-Do klubu Goo Goo.-Zamurowało mnie...
-Że...co...że...gdzie!
-O, stary daj spokój, wyluzujesz się gdy zobaczysz kilka ładnych lasek.
-Ale...
-Nie ma ALE! Idziemy i koniec!
-Nie mam wyboru, prawda?
-No nie masz.
-Dobra niech już ci będzie, o której idziemy?
-O 20.00
-Dobra, to o 20.00 przed wyjściem?
-Spoko, to nara.
-Pa.
No nic za 10 min 20.00. Założyłem czarne trampki, ciemno granatowe dżinsy i czarną koszulę po czym wyszedłem. Gdy byłem przed wyjściem zobaczyłem tam Felixa i Aleca. Po chwili jechaliśmy czarnym BMW. Oczywiście prowadził Felix, czyli cholernie szybko zapierniczaliśmy. Gdyby nie to że byliśmy wampirami ja bym chyba zwymiotował a Alec był by cały zielony. Felix widząc nasze miny wybuchł śmiechem. Po chwili byliśmy przed klubem. Gdy tam weszliśmy zajęliśmy stolik i usiedliśmy. Nie wiedziałem kompletnie co mam ze sobą zrobić. Alec po chwili odszedł od nas i flirtował z jakąś dziewczyną, a Felix cały czas całował się z inną laską! Miałem oczy szeroko otwarte bo nie wiedziałem co mam ze sobą zrobić! Gdy wychodziliśmy z chłopakami na mojej twarzy pojawiła się ulga, oczywiście nie uszło to uwadze moim kumplom, którzy wybuchli śmiechem. Po chwili byliśmy w Volterze, a ja poszedłem do siebie i usiadłem na sofie.
czwartek, 1 maja 2014
poniedziałek, 21 kwietnia 2014
Rozdział 2 Benjamin, Volterra
Szedłem korytarzem i czułem zapach nieznanego mi wampira, jakiegoś innego. Gdy wszedłem do sali i zobaczyłem jakiegoś innego Wampira ,,lekko'' się wkurzyłem. Podszedłem do Amuna i zapytałem:
-Kto to?
-Demetri poznaj proszę Benjamina, zamieszka u nas. Amun odszedł a ten o tu się na mnie dziwnie gapił, nie powiem zaczęło mnie to denerwować.
-O co chodzi?
-Twoja skóra, jest taka jak by...oliwkowa.
-Może dla tego że jestem Grekiem.-geniusz nie ma co.
-Aaa, no to jesteś tu jedyny inny-i odszedł a ja się wkurzyłem nie na żarty. Inny!!?? No dobra jestem tu jedynym Grekiem o jasnej skórze bo reszta to Egipcjanie ale INNY!!!
Przez najbliższy czas Amun zachowywał się jak by mnie nie było, on był dla mnie jak ojciec a teraz ma mnie gdzieś, tylko cały czas zachwyca się darem Benjamina bo panuje nad żywiołami. Zacząłem się czuć jak 5 koło u wozu, czułem że jestem nie potrzebny. Leżałem na sofie w moim pokoju, i nagle przypomniało mi się że przecież 2 miesiące temu Volturii chcieli abym się do nich przyłączył. Może tam będę potrzebny. Nie zastanawiając się więcej po prostu wyskoczyłem przez okno i zacząłem biec.
Kilkanaście razy zatrzymywałem się w jakimś miasteczku aby zapolować, i dalej biegłem. Aż w końcu dotarłem do Włoch.
Stałem przed Volterrą otworzyłem wielkie drzwi i wszedłem do środka, zamek jak to zamek wielki i ciemny. Nagle zobaczyłem coś co mnie załkowicię zaszokowało, człowiek. Spojrzała na mnie i spytała:
-Witam, czy mogę w czymś pomóc?
-Tak, wie Pani może jak dotrzeć do Volturii?
-Oczywiście, proszę za mną.-poszedłem za nią a po chwili wpuściła mnie do wielkiej sali w której były 3 trony dostrzegłem na nich wesołka, znudzonego i złego. Gdy wesoły mnie zobaczył aż wyskoczył z tronu i do mnie podbiegł
-Ach Demetri, jak miło cię widzieć! Zdecydowałeś się może co do mojej propozycji?
-Tak.
-Wspaniale, podejdź no chłopcze chce zobaczyć twoje wspomnienia.-powiedział i wyciągnął do mnie rękę wiedziałem o co mu chodzi więc podałem swoją, po chwili ją puścił i powiedział:
-Cudownie a więc od dziś jesteś strażą przyboczną Volturii, Santiago!-naglę koło mnie pojawił się jakiś wampir o moim wzroście i czarnych włosach do ramion.
-Tak Panie.
-Zaprowadź Demetriego do jego komnaty.
Po chwili szedliśmy w zwykłym tempie, przez ten cały czas Santiago cały czas gadał, zaczęło mnie to bawić. Sądzę że raczej mam już pierwszego znajomego.
600 lat później...
-Kto to?
-Demetri poznaj proszę Benjamina, zamieszka u nas. Amun odszedł a ten o tu się na mnie dziwnie gapił, nie powiem zaczęło mnie to denerwować.
-O co chodzi?
-Twoja skóra, jest taka jak by...oliwkowa.
-Może dla tego że jestem Grekiem.-geniusz nie ma co.
-Aaa, no to jesteś tu jedyny inny-i odszedł a ja się wkurzyłem nie na żarty. Inny!!?? No dobra jestem tu jedynym Grekiem o jasnej skórze bo reszta to Egipcjanie ale INNY!!!
Przez najbliższy czas Amun zachowywał się jak by mnie nie było, on był dla mnie jak ojciec a teraz ma mnie gdzieś, tylko cały czas zachwyca się darem Benjamina bo panuje nad żywiołami. Zacząłem się czuć jak 5 koło u wozu, czułem że jestem nie potrzebny. Leżałem na sofie w moim pokoju, i nagle przypomniało mi się że przecież 2 miesiące temu Volturii chcieli abym się do nich przyłączył. Może tam będę potrzebny. Nie zastanawiając się więcej po prostu wyskoczyłem przez okno i zacząłem biec.
Kilkanaście razy zatrzymywałem się w jakimś miasteczku aby zapolować, i dalej biegłem. Aż w końcu dotarłem do Włoch.
Stałem przed Volterrą otworzyłem wielkie drzwi i wszedłem do środka, zamek jak to zamek wielki i ciemny. Nagle zobaczyłem coś co mnie załkowicię zaszokowało, człowiek. Spojrzała na mnie i spytała:
-Witam, czy mogę w czymś pomóc?
-Tak, wie Pani może jak dotrzeć do Volturii?
-Oczywiście, proszę za mną.-poszedłem za nią a po chwili wpuściła mnie do wielkiej sali w której były 3 trony dostrzegłem na nich wesołka, znudzonego i złego. Gdy wesoły mnie zobaczył aż wyskoczył z tronu i do mnie podbiegł
-Ach Demetri, jak miło cię widzieć! Zdecydowałeś się może co do mojej propozycji?
-Tak.
-Wspaniale, podejdź no chłopcze chce zobaczyć twoje wspomnienia.-powiedział i wyciągnął do mnie rękę wiedziałem o co mu chodzi więc podałem swoją, po chwili ją puścił i powiedział:
-Cudownie a więc od dziś jesteś strażą przyboczną Volturii, Santiago!-naglę koło mnie pojawił się jakiś wampir o moim wzroście i czarnych włosach do ramion.
-Tak Panie.
-Zaprowadź Demetriego do jego komnaty.
Po chwili szedliśmy w zwykłym tempie, przez ten cały czas Santiago cały czas gadał, zaczęło mnie to bawić. Sądzę że raczej mam już pierwszego znajomego.
600 lat później...
Rozdział 1 Volturi
-Demetri!!!
-Co jest Amun?
-Idź szybko do podziemia.
-Dlaczego?
-Po prostu idź tam.
-Ale...
-Demetri bez gadania! Idź do podziemia, już!
Już nic nie mówiłem ale nie poszedłem do podziemia tylko schowałem się za ścianą. Byłem strasznie ciekawy dlaczego Amun kazał mi się schować, o co mu chodziło??!!
Nagle wyczułem zapach trzech wampirów którzy weszli do sali Egipcjan. Jeden był nadmiernie wesoły, drugi był strasznie znudzony ale wyglądał łagodnie, a trzeci był z kolei wkurzony.
-Aro, Marek, Kajusz co was do mnie sprowadza?-zapytał się Amun może o to chodziło? Odpowiedział mu ten wesoły.
-Och Amunie, sądzę że doskonale wiesz, chodzi o tropiciela-chodziło mu o mnie co oni chcą ode mnie- podejdź tu-ten wesoły wyciągną do Amuna ręke, co on chce zrobić??? Widziałem że Amun niechętnie podaje mu rękę.
-Ciekawe masz wspomnienia, uratowałeś chłopcu życie, a więc tropiciel jest w podziemiach, więc może zaprowadzisz nas do Demetriego?-co oni ode mnie chcieli??? I skąd on wiedział gdzie jestem i jak się nazywam!
-Oczywiście, proszę za mną.-powiedział Amun, szybko pobiegłem do podziemi i usiadłem na jednej z ławek łapiąc za książkę, po chwili już tu byli.
-Demetri, choć tu.-posłusznie wstałem i podszedłem do Amuna w wampirzym tempie.
-Poznaj proszę Aro-wskazał na wesołego-Marka-to ten znudzony-oraz Kajusza-ten zły. A więc wesoły Aro, znudzony Marek i zły Kajusz, to się raczej zapamięta.-Są oni prawem w świecie Wampirów-ciągną dalej Amun, ja na razie milczałem. Przemówił nagle ten wesoły.
-Bracia, Amun proszę odejdźcie chce z nim porozmawiać.-jego (bracia) odeszli błyskawicznie natomiast Amun niechętnie odszedł.
-A więc Demetri, jesteś podobno najlepszym tropicielem na świecie, to prawda?
-Tak.
-Fascynujące, podaj rękę chłopcze-wyciągną do mnie rękę a ja nieufnie podałem mu ją.Po chwili ją puścił.
-Ciekawe, masz fascynujące wspomnienia, powiedz mi chłopcze, może przyłączył byś się do Volturii?
-Dziękuje bardzo za propozycję, ale nie skorzystam, wolę zostać u Egipcjan.-zachował spokuj ale było widać że się zdenerwował.
-Dobrze więc, ale jeszcze się spotkamy Demetri, bracia, wracamy.-i szybko znikneli, a ja stałem bo nie wiedziałem co mam zrobić. Byłem w szoku. Co to było!!?? Nagle koło mnie zjawił się Amun.
-W pożątku Demetri?
-Kim oni byli i...i o co tu chodzi!!!- po chwili Amun wszystko mi wyjaśnił.
-Oni tak łatwo nie odpuszczą, idź już do swojej komnaty, Demetri.
Nic nie mówiłem tylko po prostu poszedłem do siebie, była noc przynajmiej nie świeciło słońce, siedziałem na tarasie i patrzyłem na księżyc myśląc co się właśnie zdarzyło. Voluri chcieli kolejnego Wampira, chcieli tropiciela, chcieli ... mnie.
-Co jest Amun?
-Idź szybko do podziemia.
-Dlaczego?
-Po prostu idź tam.
-Ale...
-Demetri bez gadania! Idź do podziemia, już!
Już nic nie mówiłem ale nie poszedłem do podziemia tylko schowałem się za ścianą. Byłem strasznie ciekawy dlaczego Amun kazał mi się schować, o co mu chodziło??!!
Nagle wyczułem zapach trzech wampirów którzy weszli do sali Egipcjan. Jeden był nadmiernie wesoły, drugi był strasznie znudzony ale wyglądał łagodnie, a trzeci był z kolei wkurzony.
-Aro, Marek, Kajusz co was do mnie sprowadza?-zapytał się Amun może o to chodziło? Odpowiedział mu ten wesoły.
-Och Amunie, sądzę że doskonale wiesz, chodzi o tropiciela-chodziło mu o mnie co oni chcą ode mnie- podejdź tu-ten wesoły wyciągną do Amuna ręke, co on chce zrobić??? Widziałem że Amun niechętnie podaje mu rękę.
-Ciekawe masz wspomnienia, uratowałeś chłopcu życie, a więc tropiciel jest w podziemiach, więc może zaprowadzisz nas do Demetriego?-co oni ode mnie chcieli??? I skąd on wiedział gdzie jestem i jak się nazywam!
-Oczywiście, proszę za mną.-powiedział Amun, szybko pobiegłem do podziemi i usiadłem na jednej z ławek łapiąc za książkę, po chwili już tu byli.
-Demetri, choć tu.-posłusznie wstałem i podszedłem do Amuna w wampirzym tempie.
-Poznaj proszę Aro-wskazał na wesołego-Marka-to ten znudzony-oraz Kajusza-ten zły. A więc wesoły Aro, znudzony Marek i zły Kajusz, to się raczej zapamięta.-Są oni prawem w świecie Wampirów-ciągną dalej Amun, ja na razie milczałem. Przemówił nagle ten wesoły.
-Bracia, Amun proszę odejdźcie chce z nim porozmawiać.-jego (bracia) odeszli błyskawicznie natomiast Amun niechętnie odszedł.
-A więc Demetri, jesteś podobno najlepszym tropicielem na świecie, to prawda?
-Tak.
-Fascynujące, podaj rękę chłopcze-wyciągną do mnie rękę a ja nieufnie podałem mu ją.Po chwili ją puścił.
-Ciekawe, masz fascynujące wspomnienia, powiedz mi chłopcze, może przyłączył byś się do Volturii?
-Dziękuje bardzo za propozycję, ale nie skorzystam, wolę zostać u Egipcjan.-zachował spokuj ale było widać że się zdenerwował.
-Dobrze więc, ale jeszcze się spotkamy Demetri, bracia, wracamy.-i szybko znikneli, a ja stałem bo nie wiedziałem co mam zrobić. Byłem w szoku. Co to było!!?? Nagle koło mnie zjawił się Amun.
-W pożątku Demetri?
-Kim oni byli i...i o co tu chodzi!!!- po chwili Amun wszystko mi wyjaśnił.
-Oni tak łatwo nie odpuszczą, idź już do swojej komnaty, Demetri.
Nic nie mówiłem tylko po prostu poszedłem do siebie, była noc przynajmiej nie świeciło słońce, siedziałem na tarasie i patrzyłem na księżyc myśląc co się właśnie zdarzyło. Voluri chcieli kolejnego Wampira, chcieli tropiciela, chcieli ... mnie.
Postać
Demetri Volturi
Lata człowieka: 17
Lata wampira: 546
Rasa: Wampir
Żywienie: Ludzie
Pochodzenie: Grecja
Twórca: Amun
Płeć: Mężczyzna
Wzrost: 190
Włosy: Ciemny blond, krótkie
Oczy: Ludzkie niebieskie, Wampirze czerwone i czarne
Kolor skóry: Człowiek-oliwkowy, Wampir-biało-oliwkowy
Umiejętności: Podstawowe umiejętności Wampirze, super wojownik, bardzo sprawny i szybki, najlepszy Tropiciel świata
Charakter: Nie jest gadatliwy, ale za to wydaje się on być grzeczny i wyrafinowany. Jest bardzo elegancki i uroczy. Jest przyjaźnie nastawiony do Felixa, z którym współpracuje najczęściej jest on raczej spokojny i opanowany
Subskrybuj:
Posty (Atom)