Szedłem korytarzem i czułem zapach nieznanego mi wampira, jakiegoś innego. Gdy wszedłem do sali i zobaczyłem jakiegoś innego Wampira ,,lekko'' się wkurzyłem. Podszedłem do Amuna i zapytałem:
-Kto to?
-Demetri poznaj proszę Benjamina, zamieszka u nas. Amun odszedł a ten o tu się na mnie dziwnie gapił, nie powiem zaczęło mnie to denerwować.
-O co chodzi?
-Twoja skóra, jest taka jak by...oliwkowa.
-Może dla tego że jestem Grekiem.-geniusz nie ma co.
-Aaa, no to jesteś tu jedyny inny-i odszedł a ja się wkurzyłem nie na żarty. Inny!!?? No dobra jestem tu jedynym Grekiem o jasnej skórze bo reszta to Egipcjanie ale INNY!!!
Przez najbliższy czas Amun zachowywał się jak by mnie nie było, on był dla mnie jak ojciec a teraz ma mnie gdzieś, tylko cały czas zachwyca się darem Benjamina bo panuje nad żywiołami. Zacząłem się czuć jak 5 koło u wozu, czułem że jestem nie potrzebny. Leżałem na sofie w moim pokoju, i nagle przypomniało mi się że przecież 2 miesiące temu Volturii chcieli abym się do nich przyłączył. Może tam będę potrzebny. Nie zastanawiając się więcej po prostu wyskoczyłem przez okno i zacząłem biec.
Kilkanaście razy zatrzymywałem się w jakimś miasteczku aby zapolować, i dalej biegłem. Aż w końcu dotarłem do Włoch.
Stałem przed Volterrą otworzyłem wielkie drzwi i wszedłem do środka, zamek jak to zamek wielki i ciemny. Nagle zobaczyłem coś co mnie załkowicię zaszokowało, człowiek. Spojrzała na mnie i spytała:
-Witam, czy mogę w czymś pomóc?
-Tak, wie Pani może jak dotrzeć do Volturii?
-Oczywiście, proszę za mną.-poszedłem za nią a po chwili wpuściła mnie do wielkiej sali w której były 3 trony dostrzegłem na nich wesołka, znudzonego i złego. Gdy wesoły mnie zobaczył aż wyskoczył z tronu i do mnie podbiegł
-Ach Demetri, jak miło cię widzieć! Zdecydowałeś się może co do mojej propozycji?
-Tak.
-Wspaniale, podejdź no chłopcze chce zobaczyć twoje wspomnienia.-powiedział i wyciągnął do mnie rękę wiedziałem o co mu chodzi więc podałem swoją, po chwili ją puścił i powiedział:
-Cudownie a więc od dziś jesteś strażą przyboczną Volturii, Santiago!-naglę koło mnie pojawił się jakiś wampir o moim wzroście i czarnych włosach do ramion.
-Tak Panie.
-Zaprowadź Demetriego do jego komnaty.
Po chwili szedliśmy w zwykłym tempie, przez ten cały czas Santiago cały czas gadał, zaczęło mnie to bawić. Sądzę że raczej mam już pierwszego znajomego.
600 lat później...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz